„Znajdę wzór w internecie i dostosuje go" — to zdanie, które prawnicy słyszą wielokrotnie, zwykle po tym, jak klient przychodzi z podpisaną już umową, która okazuje się miną pod firmą. Wzorce umów z internetu są zazwyczaj ogólnikowe, przestarzałe, albo — co gorsza — skrojone pod interesy strony, która je udostępniła. Klauzule, które w ogóle nie pojawiają się w popularnych wzorcach, mogą decydować o tym, kto wygra spór wartości kilkuset tysięcy złotych.
Problem nr 1 — brak klauzuli limitującej odpowiedzialność
Jedną z najważniejszych klauzul w każdej umowie B2B jest limit odpowiedzialności odszkodowawczej (liability cap). W jego braku, strona, która spowoduje szkodę kontrahedntowi — nawet przez nieumyślne działanie — odpowiada za pełną wartość szkody, w tym utracone korzyści. Wyobraź sobie: agencja marketingowa opublikowała błędną kampanię reklamową, co spowodowało utratę przez klienta kontraktu wartego 2 mln zł. Bez liability cap — agencja może odpowiadać za pełne 2 mln zł, mimo że jej honorarium wynosiło 30 000 zł.
Dobra umowa B2B zawiera limit odpowiedzialności na poziomie np. 100% wynagrodzenia z danej umowy. To proporcjonalne, często akceptowalne przez obie strony i daje wykonawcy świadomość, na jakie ryzyko się naraża, podpisując kontrakt. Limit powinien obejmować zarówno straty rzeczywiste, jak i utracone korzyści — choć w praktyce wyłączenie odpowiedzialności za utracone korzyści jest standardem.
Problem nr 2 — brak klauzuli force majeure
Pandemia, lockdowny, naturalne katastrofy, cyberataki, strajki — to zdarzenia, których nikt nie planuje, ale które mogą uniemożliwić wykonanie umowy. Bez klauzuli siły wyższej strona, która nie może wykonać zobowiązania z powodu takich zdarzeń, odpowiada za niewykonanie jak za zwykłe opóźnienie. Klauzula force majeure powinna definiować, co kwalifikuje się jako siła wyższa, jakie obowiązki informacyjne ma strona dotknięta zdarzeniem, na jak długo wstrzymane jest wykonanie i co dzieje się, gdy blokada trwa zbyt długo (prawo do odstąpienia).
Brak precyzyjnej klauzuli force majeure nie oznacza, że strona nie może powołać się na siłę wyższą — KC zawiera ogólne przepisy o tym, ale ich zastosowanie wymaga sądowego wykazania, że zdarzenie kwalifikuje się jako siła wyższa. To kosztowne i niepewne. Klauzula umowna daje klarowność i oszczędza czas.
Problem nr 3 — brak klauzuli kary umownej lub jej nieprecyzyjność
Wzorce umów często albo nie zawierają kar umownych wcale, albo zawierają kary napisane w sposób nieskuteczny. Przykład nieskutecznej klauzuli: „Za opóźnienie w dostawie strona zapłaci stosowną karę umowną". Co to jest „stosowna kara"? Jak ją obliczyć? Czy podlega miarkowaniu? Nieskuteczne kary umowne to tylko martwe przepisy, które żaden sąd nie zasądzi w przewidywanej przez autora wysokości.
Kara umowna powinna być: wyrażona kwotowo lub jako procent od wartości umowy, naliczana za precyzyjnie określone zdarzenie (opóźnienie w dostarczeniu, naruszenie NDA, brak raportu w terminie), z góry obliczalna i proporcjonalna. Zbyt niska — nie mobilizuje do wykonania. Zbyt wysoka — może być zmiarkowana przez sąd (art. 484 §2 KC).
Klauzula entire agreement (klauzula integralności) stwierdza, że umowa zawiera całość uzgodnień stron i zastępuje wszelkie wcześniejsze ustalenia ustne i pisemne. Bez tej klauzuli kontrahent może twierdzić przed sądem, że w trakcie negocjacji ustalono warunki odbiegające od treści podpisanej umowy — i sąd może to uwzględnić. Klauzula integralności eliminuje takie ryzyko. Popularne wzorce rzadko ją zawierają.
Problem nr 4 — brak precyzyjnej definicji zakresu świadczenia
Wzorce umów często zawierają ogólnikowe opisy przedmiotu: „Wykonawca wykona stronę internetową", „Doradca przeprowadzi audyt marketingowy". Co to znaczy „stronę internetową"? Ile podstron, w jakiej technologii, z jakim CMS, z hostingiem czy bez, z integracją SEO? Bez precyzyjnego opisu zakresu świadczenia nie ma podstaw do oceny, czy umowa została wykonana prawidłowo — i kiedy pojawi się spór, obie strony będą miały inne oczekiwania.
Precyzja w opisie zakresu świadczenia to podstawa — szczególnie w umowach IT, wdrożeniowych, remontowych i wszelkich projektowych. Im bardziej złożone świadczenie, tym ważniejsza specyfikacja jako załącznik do umowy, a nie jej część ogólna.
Problem nr 5 — brak klauzuli dotyczącej własności intelektualnej
Firma zamawia projekt graficzny, stronę www, treści marketingowe. Zapłaciła. Czy jest właścicielem? Niekoniecznie — jeśli umowa nie przenosi praw autorskich. Twórca (grafik, developer, copywriter) jest z mocy prawa właścicielem praw autorskich do stworzonego dzieła. Bez klauzuli przenoszącej prawa autorskie na zamawiającego — zamawiający ma tylko licencję do celu, na który zamówił dzieło. Nie może go modyfikować, odsprzedawać, używać w innych projektach. A w razie zakończenia współpracy — twórca może żądać zaprzestania używania dzieła.
Przygotowujemy umowy dla przedsiębiorców uwzględniające wszystkie klauzule ochronne, których wzorce z internetu nie zawierają. Zapraszamy na konsultację: kancelaria@cenkier.pl, ul. Krótka 4/3, 20-077 Lublin, tel. +48 792 911 906.
Problem nr 6 — brak klauzuli wypowiedzenia lub jej wadliwość
Czy wiesz, że umowa zawarta na czas nieokreślony bez klauzuli wypowiedzenia może być wypowiedziana przez kontrahenta dosłownie następnego dnia? Art. 365¹ KC daje prawo do wypowiedzenia umowy zawartej na czas nieokreślony z zachowaniem odpowiedniego terminu — ale jaki jest „odpowiedni termin" dla umowy outsourcingowej, agencyjnej czy licencyjnej bez klauzuli wypowiedzenia? To pytanie rozstrzygał będzie sąd, biorąc pod uwagę okoliczności.
Umowy B2B powinny wyraźnie określać: czas trwania (czas określony lub nieokreślony), termin i tryb wypowiedzenia, podstawy do natychmiastowego wypowiedzenia (naruszenie umowy, naruszenie NDA, utrata zdolności do wykonania), oraz skutki finansowe wypowiedzenia (kara za przedwczesne wypowiedzenie, rozliczenie prac w toku).
Praktyczna rada: kosztorys umowy vs koszt sporu
Koszt przygotowania dobrej umowy przez kancelarię prawną to zwykle 1 000–5 000 zł w zależności od złożoności. Koszt jednego postępowania sądowego o niedoprecyzowaną umowę to minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych — wliczając honoraria prawnicze, koszty sądowe, czas zarządu i nieodwracalne szkody reputacyjne. Rachunek jest prosty. Profesjonalna umowa to nie koszt — to inwestycja o przewidywalnym zwrocie.
Powiązane strony